Nie ma to jak zakopać się w fotelu z kawką mleczną i pachnącą w całym domu drożdżówką. Ach, mniam!
A najfajniej jest, gdy mąż waruje pod piekarnikiem i czeka na koniec pieczenia, żeby skubnąć jeszcze gorące ciasto. Rety! krzyczę do niego, poparzysz się przecież, ale jego nic nie powstrzyma. Takie ciasto jest u mnie bardzo często. Początki były ciężkie. A to nie wyrosło, a to klapnęło po upieczeniu, a to jeszcze coś. Ale w końcu po długich eksperymentach udało się takie jak trzeba. Pulchne, puszyste, pachnące i co najważniejsze - prościutkie do zrobienia. Długo utrzymuje swoją świeżość i nawet po kilku dniach jest fajnie wilgotne, chociaż u mnie w domu bardzo rzadko wytrzymuje dwa dni! Gwarantuję, że się Wam uda! No to do dzieła dziewczyny i chłopaki. Przygotujcie sobie blaszkę prostokątną 25x35 cm. Trzeba ją wyłożyć papierem do pieczenia - nie ma potrzeby smarować tłuszczem. Wieczorkiem należy zrobić zaczyn na ciasto, przykryć ściereczką i zostawić go do rana w kuchni.Składniki na zaczyn:
50 gr drożdży świeżych
1/2 szklanka oleju
3 całe jajka
3/4 szklanki cukru
1 szklanka mleka
Wszystkie składniki należy dokładnie wymieszać( np. trzepaczką). Drożdże muszą się rozpłynąć. Musi powstać jednolita masa.
Rano:
2 i 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej( 450)szczypta soli
1 cukier waniliowy
| Tak wygląda zaczyn o poranku |
| Ciasto już w formie |
Do masy, którą zrobiłyście wieczorem wsypujemy mąkę, sól i cukier waniliowy. Wyrabiamy ciasto łyżką albo ręcznym robotem mieszadłami do zagniatania ciast. Ciasto musi być dość luźne, takie żeby się wylewało.
Wylewamy nasze ciasto na wcześniej przygotowaną blaszkę. Odstawiamy na bok, a w między czasie przygotowujemy naszą kruszonkę. Najlepsza będzie na maśle:
200 gr mąki
100 gr cukru
100 gr masła
Zagniatamy sobie ręką , aż nam się połączą wszystkie składniki i będą się dobrze kruszyć. O, właśnie tak jak na zdjęciu.
| Kruszoneczka maślana |
Teraz włączamy piekarnik , ustawiamy go na 180 stopni C. Na nasze ciasto w blaszce układamy to co chcemy i co nam najbardziej smakuje. Np. pokrojone w plasterki jabłka, posypane cynamonem, albo śliwki ( oczywiście skórką do dołu) , można też serek waniliowy homogenizowany, albo budyń. To wszystko już zależy od Was i Waszej inwencji. Na ułożone na cieście np. owoce( nie posypujemy ich cukrem), rozkruszamy naszą kruszonkę. Ja jeszcze dodatkowo posypuję całość płatkami migdałowymi. Tak to właśnie wygląda:
| Moje zeszłoroczne śliwki , kruszonka i płatki migdałowe |
Ja zrobiłam swoje ciasto tym razem ze śliwkami, które sobie zamroziłam w lecie.
Tak przygotowane ciasto wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy je przez 1 godzinę.Ciasto nie wymaga ponownego rośnięcia, ponieważ zrobiony zaczyn poprzedniego dnia bardzo mocno pracuje. A tak wygląda podczas pieczenia:| Wszyscy już obserwują piekarnik |
Po godzinie należy wyjąć ciasto z piekarnika i wyłożyć na kratkę do ostudzenia. Nie ma obawy, nie klapnie! Nie trzeba posypywać cukrem pudrem, ale można oczywiście, jak ktoś lubi bardzo słodkie. Tak wygląda już upieczone;
| No i musiałam pokroić jeszcze ciepłe |